Nie rozumiem jak można tak zareagować. Ona jest chora. Nie zrobiła nic co wskazywałoby na szok. Nic. Majka twierdzi ,że ona tego porostu nie okazuje. To nie człowiek. Jej uczucia to nienawiść i... Kim dla niej jest Maja ? Opiekunką ? Przyjaciółką ? Sama może nie wie. To cybork. Robot bez uczuć. Nawet nie chce mi dać szansy...
Dlaczego ? Jestem Harrym Stylesem do cholery ! Każda dziewczyna którą spotkam przynajmniej da mi szansę ,a ona ?!
- Możemy iść.- w drzwiach do sali dla pacjentów stała Lily. Ubrana w bluzę z napisem I HATE FOTBALLL ,rurki i trampki. Rozpuściła długie włosy i uśmiechnęła się blado.
- Serio ? A nie powinnaś zostać ?- zapytała Maja.
- Nie ,tak powiedział lekarz. Z resztą co mi to da ?
- Myślałam ,że masz jeszcze badania.
- Te w zupełności wystarczą. Mary przyszła ! - uśmiechnęła się szeroko i przytuliła ją.- Nie musiałaś się tak martwić.
- Taak... To co ? Idziemy ?!
***Lily***
Wróciłam do domu. Majka się wprowadziła ,więc nie byłam sama. No ,ale cóż. Naprawdę ją lubię ,przecież to moja przyjaciółka. Ciężko mi to okazać ,ale ona to wie.
- Oglądamy film ?- zapytała.
- OK. Co powiesz na komedię ? Może... " Bruce wszechmogący" ?
- Mi pasuje.
Naprawę świetnie się bawiłyśmy. Kiedy "seans" się skończył było późno ,więc Majka poszła się myć i spać. Ja też szybko weszłam do łazienki. Zdjęłam bluzę zostając w czenej koszulce na ramiączka i białych dżinsach.
Po kilku minutach wpatrywania się w odbicie, zobaczyłam Ricka. Odbicie było tak realne... Mówił to ,co usłyszałam kiedy wracałam z Polski do Londynu. "Żal mi takich jak ty. Brzydkie ,głupie dziewczyny jak ty nie powinny pokazywać się ludziom na oczy. Jesteś niczym rozumiesz ?! Niczym ! Co ci wpadło do głowy ,że myślałaś ,że jakikolwiek chłopak może na ciebie spojrzeć ?! Może i znajdzie sie taki idiota ,ale bedzie przemawiać przez niego tylko litość. Nic więcej !"
Poczułam się okropnie. Po raz setny pomyśłałam ,że jestem tylko ciężarem. Harry -litość ,Majka- poczucie winy, Mary- sumienie... Im coś karze się mną opiekować. Nie będą mieli problemu...
Wyjęłam z szafki żyletkę i przyciskałam do nadgarstka ,aż pojawiła się krew. Kreśliłam linie na rękach. Nie bolało mnie to. Krew leciała mi z rąk i skapywała z żyletki. Wyszłam na dwór. Zaczął padać śnieg. Na jesieni ? A może to ja straciłam poczucie czasu... to nieważne. Musiało być zimno ,bo śnieg nie topniał.
Nogi same mnie poniosły przed dom Harrego... Zaczęłam płakać...
***Harry***
Nie mogłem zasnąć ,więc wyjrzałem za okno. Padał śnieg. Termometr wskazywał -8 stopni. W bluzie wyszedłem do ogrodu. No tak...furtka wiecznie otwarta -,-
Usiadłem na ławce i zobaczyłem... JĄ. Szła prosto do mnie. Z jej rąk spływała krew. Płacząc rozmazała tusz... Zostawiała za sobą czerwone ślady. Szeptała coś. Podeszła do mnie. Była przerażona ,ale jednocześnie pewna tego co ma zrobić.
- Już nie musicie się mną zajmować...
- Lily... Spokojnie... Ja... Wszystko się ułoży... Oddaj mi żyletkę...- wydukałem. Poczułęm jak przebija ostrzem skórę mojej ręki po której zaczęła spływać krew.
- Boli ?
- Tak...
- Mnie nie...- uśmiechnęła się lekko.- Masz szczęście.
- Bo mnie boli ?
- Tak. Ty czujesz...
- Stop. Pomogę ci. Damy radę.
- Włąśnie o to chodzi ! Nie będziesz musiał ! Ani ty ,ani Majka nie będziecie musieli udawać !
***Majka***
Dość szybko zorientowałam się ,że nie ma Lily. Wiedziałam gdzie pójść. Napewno była u Harrego.
Po kilku minutach słyszałam jej głos. Stała przed Stylesem. Jej stan mnie nie zdziwił ,ale był straszny... Z jej rąk ściekała krew. Z ręki chłopaka też.
- Stop. Pomogę ci. Damy radę.
- Włąśnie o to chodzi ! Nie będziesz musiał ! Ani ty ,ani Majka nie będziecie musieli udawać ! - na te słowa podbiegłam do nich.
- My nie udajemy ! CHCEMY ci pomóc z WŁASNEJ woli ! - krzyknęłam.
- To już nie ma znaczenia.- uśmiechnęła się delikatnie.
- CO ?!
- To koniec. - pogładziłą ręką mój policzek który stał się mokry od krwi.
- Jak to ?
- Odchodzę...
- Nie możesz !- Hrry złapał ją za dłoń.
- To patrz. - Ostatni raz ciachnęła się żyletką i zaczęła iść w przeciwnym kierunku.
***Harry***
Poprostu zaczęła iść. Koniec dyskusji. TO co przed chwilą przeżyłem było straszne. Chciałem za nią iśc ,ale przeszkodziła mi Maja.
- Nie możesz...
- Dlaczego ? Ona odchodzi...- wybiegłem na ulicę. Szła sobie spokojnie w stronę parku. Zupełnie jakby nic się nie stało.
- Stój ! Zostaw ją. Chce samotności.
- Ale...
- Wróci.- przerwałą mi.
- Dlaczego jesteś tego taka pewna ?
- Zawsze wraca...
- Już tak robiła ?! - zapytałem zdenerwowany ,ale nie odpowiedziała. - MÓW !
- Ona... Jak... TO MOJA WINA ! NIE WZIĘŁA ANTYDEPRESANTÓW ! - rozpłakała się. - Powinnam była pamiętać...
- To nie twoja wina...
- Co się stało ?- na ulicę wypagł Zayn. - To krew ?
- Taak...- opowiadałem ci o Lily prawda ?
- No pewnie. Aż ciężko zapomnieć.- wzdrygnął się.
Opowiedziałem mu w skrócie o co chodzi i poszliśmy szukać Lily mimo zakazów Mai. Znaleźliśmy ją nad stawem w parku ,a kiedy zobaczyłem kim jest jej towarzysz ,myślałem ,że mi serce stanie. Obejmował ją Rick. Wyglądała na uspokojoną... Kiedy tylko mas zobaczyłą cofnęła się o parę kroków.
- Tak ?
- Wracamy do domu...
- Nie Harry. Ty wracasz do domu.
- Nie możesz zostawić Majki.. ani mnie.- dodałem po chwili wachania.
- Maja zrozumie ,że tak miało być. A ty jesteś tylko chłopakiem. Mężczyźni są tylko po to ,żeby ranić innych. Nie zasługują na chwilę uwagi. Ty również. - odparłą zimnym głosem.
- A Rick ?
- Przyszedł się ze mną pożegnać prawda ?
- Tak. - potwierdził.
***Zayn***
Lily zmusiła Harrego i Ricka ,żeby poszli. Tylko ja zostałem.
- Możemy pogadać ?
- Mhm..
- Posłuchaj. Ja wiem ,że zaraz mnie ochrzanisz ,ale... HARRY CIĘ K-O-C-H-A. - powiedziałem powoli czekając na efekt.
- Po pierwsze nie, a po drugie nawet jeśli to... Ja nie. - w tym momenicie odwróciłem się ,żeby zapalić. Wyjąlem papierosa ,ale poczułem lodowatą dłoń na swojej.
- Nie rób tego.
- Dlaczego ?
- Nie niszcz sobie życia baz powodu. Spójrz na moje.- wskazała siebie. A ja od tego momentu...przestałem palić.
Mam nadzieję ,że się podoba ,ale i tak spieprzyłam. Powinien być happy end no nie ? KOMENTARZE !!!!!!!!! z BOKU JEST ,ALBO BĘDZIE ANKIETK A WYPEŁNIJ !!!!!!!!!!!!! PODOBA SIĘ CZY NIE ?! Pozdrówko <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz