środa, 4 kwietnia 2012

Prolog

     Śmierć i życie... granica ,którą  tak łatwo przekroczyć. Przekonałam sie o tym jak kruche jest życie, jak łatwo je zniszczyć. Jak łatwo stracić jego sens, jak stracić... wszystko. Rodzinę, przyjaciół ,a nawet wrogów. Wtedy nie czuje się nic. Pustka ,którą ciężko napełnić jakimikolwiek uczuciami. 
     Człowiek jest wtedy wstanie zrobić albo wszystko ,albo nic. Żeby się podniesć trzeba mieć kogokolwiek ,kto może pomóc. Wroga czy przyjacela, to nie ma znaczenia. Niestety cieżko jest przebywac z wrakiem człowieka.
     Gdyby  ktokolwiek zobaczyłby mnie kilka lat temu, uśmiechnąłby się i pomyślał jakie to dziecko będzie  miało piękna życie ,a jednak...
      Byłam przecież szczęsliwym dzieckiem i sczęśliwą nastolatką ,a w kilka miesięcy wszystko sie posypało. Przeprowadziłam się, praktycznie od 3 lat nie widziałam swoich rodziców, zwiazek na odległośc nie miał szans ,więc straciłam też chłopaka i przyjaciół którzy zostali w Polsce, chociaz mieli ochotę pojechać za mną do Lodynu...
     W tym wielkim mieście znałam dość dobrze tylko moją "sprzątaczkę" Monicę( wiem to dziwnie brzmi ,ale i tak właściwie nie było czego sprzątać i całymi dniami gadała przez telefon)  i Majkę moją "przyjaciółkę" która mało  o mnie  wiedziała i nawet zastanawiałam sie czy zasługuje na to bym ją tak nazywała. Myslę ,że  tak bo dzięki niej kiedyś nie sięgnełam dna...
      Rzuciłam sie na łóżko. "What that you have is your soul"- wszystko co masz to twoja dusza. Taki tatuaż mana rece Cher Lloyd. a ja nie mam nic... Więc czy jest sens ciągnac to wszystko ? Czy jeszcze jest sens dalej  żyć ?

    

































2 komentarze: