Wstałam. Dom, a raczej willa trwał w niczym niezmąconej ciszy, jak codziennie. Bo kto miałby ją przerwać oprócz mnie ? Monica przyjdzie dopiero po 12.
Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Przejrzałam się w lustrze i po raz nie wiem który stwierdziłam ,że wyglądam jak trup. Mam wyjątkowo długie czarne włosy sięgające mi do pasa, okropnie blada, prawie białą cerę oraz dość czerwone usta i jakby fiołkowe, duże, zimne oczy. Rysopis byłby jak z królewny Śnieżki gdyby nie te oczy. Odcień dość nietypowy ,ale naturalny. Mam 1m 70 i jak niektórzy mówią jestem „szczuplutka” ,a jak dla mnie wręcz koścista.
Nie jedząc śniadania poszłam do mojej ulubionej kawiarni. Zamówiłam lemoniadę i usiadłam przy jednym, z białych stolików. Gdy kelner mi ja podął szybko zapłaciłam. Codziennie zamawiałam tu ją piłam. Może to śmieszne ,ale była dla mnie bardzo ważna. Ona jedna sprawiała ,że w moim życiu choć na chwilę pojawiały się jakieś uczucia. Była wyjątkowo kwaśna i zawsze wyciągała mnie z ponurych myśli.
Nagle dostałam SMS od mojej przyjaciółki Mary.
„Przyjdź do mnie ! Jedziemy do klubu musisz się rozerwać !”
Wypiłam lemoniadę do końca i leniwym krokiem ruszyłam do domu przyjaciółki.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Mam złe przeczucia.
-ty ZAWSZE masz złe przeczucia. W tym problem. Rozerwij się trochę ! – stwierdziła Mary.
- No dobra… postaram się…
Wcisnęła na mnie białe rurki i czarna błyszczącą koszule na ramiączka. Po godzinach wybierania ciuchów dla Mary udało nam się dojechać do klubu. Był dość popularny w Londynie.
Kilka minut później razem z Mary szalałyśmy na parkiecie… No dobra tylko Mary -,- .
Ja siedziałam przy barze i piłam cole. Nagle poczułam zapach spalenizny…
Klub płonął ,a ludzie wołali o pomoc. Straż pożarna przyjedzie ,ale czy na czas ?
- Lily ! – krzyknęła Mary. – Za tobą !
Obróciłam się i zobaczyłam ścianę zawalającą się na mnie i parę innych osób. Zaczęłam biec w przeciwną stronę ,ale i tak zostałam zasypana gruzami i straciłam przytomność…
Nie wiem co się działo w tym czasie ,ale miałam nadzieję ,że ktoś mi pomoże…
Gdy się obudziłam nadal trwał pożar ,ale przez okno zobaczyłam straż pożarną. Zawaliła się część sufitu ,a ja siedziałam pod stołem z jakimś nastolatkiem. Musiał mnie tam zanieść czy coś.
-Długo byłam nieprzytomna ? – zapytałam.
-Kilka minut.-odparł.
Nagle zobaczyłam Mary czołgającą się w jakies bezpieczne miejsce. Niestety ogień odciął jej drogę.
-O nie...- jęknełam jęknęłam wyczołgałam się z pod stołu.
- Zostań ! – chłopak złapał mnie za ramię.
-To moja przyjaciółka !
-Poradzi sobie. – próbowałam wyszarpnąć rękę z jego uścisku. – Nie ryzykuj !
-Zostaw mnie idioto. – puścił mnie ,a ja pobiegłam w stronę przyjaciółki. Była ranna w nogę. Pomogłam jej wstać i szybko zawlekłam ja pod stół. Nadal siedział tam ten sam chłopak.
-Jak masz na imię ? – zapytał mnie.
-Jestem Lily ,a to Mary. A ty ?
-Simon. – zaśmiał się dość nerwowo.
-Patrzcie ! – krzyknęła Mary. Do klubu wpadło kilkunastu strażaków. Po godzinie pożar został ugaszony ,a ludzi podzielono na tych którzy mogą iść do domu i na tych którz pojadą do szpitala. Mary niestety musiała jechać więc zostałam sama.
Smutna wróciłam do domu. Po co się tam pakowałam ? Nie mam pojęcia. Doprowadziłam się do porządku ,przebrałam w piżamę i poszłam spać.
„Nie…Dziś poniedziałek L” –pomyślałam gdy tylko wstałam. Ogólnie byłam bezrobotna ,więc poszłam na miasto. Na jednej z tablic w centrum były spisane całkiem niezłe fuchy ,więc podjechałam tam autobusem. Były takie ogłoszenia :
- pracownik na zmywak
-fotograf dla gazety „Times”
-kasjer do Tesco
- masażysta
Stwierdziłam ,że preferuje fotografię i modląc się ,by było to aktualne z miejsca zadzwoniłam.
-Halo ? –odebrał jakiś mężczyzna.- Tu redakcja Magazyny „Times”.
-Em…Nazywam się Lily Steven i dzwonie w sprawie ogłoszenia które…
-A tak.- przerwał mi. – Może pani złożyć podanie nawet na dziś na adres podany w ogłoszeniu , jeśli jest pani pełnoletnia.
-Dziękuję. Do widzenia.
- Do widzenia. I proszę się nie martwić. Właściwie ma pani te pracę.
Z szybkością światła zadzwoniłam do Mary.
-Halo ?
-To ja. Mam pracę ! W… gazecie „Times” !
-WOW ! A ja wracam do domu z bandażem. Spotkałam takiego fajnego gościa Jacka i…
- Jack ? Zle mi się to kojarzy.- odparłam chłodno.- Pa !
-Ale…- nie dałam jej dokończyć i rozłączyłam się. W ponurym nastroju wróciłam do domu. Potem z podaniem pojechałam do domu.
Weszłam ,a po godzinie wyszłam z wyszczerzem na twarzy. Mam te robotę ! Okazało się ,ze będę też pisać dla gazety. Jutro mam iść do klubu gdzie będą jakies gwiazdy. Coś podpatrzeć i napisać złośliwy artykuł.
Stwierdziłam ,że to praca idealna dla mnie ,bo będę mogła wyładować swoje uczucia….
Nagle zadzwoniła do mnie Mary.
- Tak ?
- To ja. Czegoś tu nie rozumiem . Po co ci praca ? Przecież masz mnóstwo kasy ,bo rodzice ci przysyłają.
- chcę być samodzielna ! – wyjaśniłam.- Owszem , mam pieniądze ,ale wolałabym sama zarabiać na życie.
- Właściwie cię rozumiem. Może przyjdziesz do mnie ? Wszystko mi wtedy opowiesz.
- Dobra.
Po kilkunastu minutach siedziałam na kanapie w cieplutkim salonie. Uwielbiam tam siedzieć. Jest urządzony przytulnie i elegancko.
-A więc ? – zapytała.
-No… Mam iśc jutro do takiego klubu gdzie będą sławne gwiazdy , podpatrzeć coś i napisać wredny artykuł.- wyrzuciłam.
- Ooo. Co jak co ,ale złośliwa to ty czasem jesteś. – w tempie przyspieszonym napisała na twiterze : „ Uwarzajcie ,sławne gwiazdki ,bo nadchodzi nowy terminator w postaci Lily_@Steven ,a wraz z nia Dzień Sądu”
świetny rozdział i czekam na nn :P
OdpowiedzUsuń