wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział 7

***Harry***
     W końcu trzeciego dnia ,lekarz przekazał nam straszliwą wiadomość ,od której mój świat się zawalił....
- Musicie jeszcze poczekać ,ale... -zaczął.-U Lily podejrzewamy arytmię. Często ją lekceważymy, uważając, że jej przyczyną jest stres, przemęczenie, nadmierny wysiłek. Istotnie, może tak być, jednak czasami przyczyny są o wiele poważniejsze, a długotrwałą arytmia może być bardzo groźna. Często jest pierwszym sygnałem, że z naszym sercem dzieje się coś złego. Dzięki szybko podjętemu leczeniu i diagnozie jesteśmy w stanie lepiej walczyć z chorobą.
- Co ?!- krzykneliśmy jednocześnie.
- Jak to ?- zapytałem.
- Wykonaliśmy wstępne badania i wszystko na to wskazuje. Arytmi jest chorobą która MOŻE być bardzo groźna ,jednak przy odpowiednim leczeniu...- urwał.- To nie jest jeszcze pewne. Możecie z nią chwilkę porozmawiać ,ale proszę nie informować panny Steven o jej stanie zdrowia. To... Kto pierwszy ?
     Stwierdziłem ,że Majka powinna być pierwsza. W końcu to jej przyjaciółka ,a ja... Właściwie ,to nawet nie wiem kim dla niej jestem. Ni mogę się doczekać ,aż z nią porozmawiam. Jaka będzie jej reakcja ? Nie wiem...






***Maja***
   Powoli weszłam do sali. Lily leżała w łóżku na samym końcu. Do jej ramienia była przyczepiona kroplówka. Brrr... Oddychała powoli ,miała zamknięte oczy. Lekarz mówił ,że wszystkie badania były już przeprowadzona ,a więc mogła byc zdrowa... Kogo ja oszukuję ? Przez twarz doktora przemawiał smutek. To prawie pewne. Usiadłam na brzegu łóża.

- Cześć.- powiedziałam ,a ona szybko otworzyła oczy.
- Hej. Co u Mary ? Powiedz jej ,żeby się nie zamartwiała. Na pewno niedługo mnie wypuszczą. - mówiła to z takim przekonaniem ,że łza zakręciła mi się w oku. Ona nic nie wiedziała...

- Na pewno. A Mary jakoś sobie radzi. Jest jej ciężko ,ciągle o ciebie pyta ,ale trzyma się. Bądź spokojna.

- A czy przyjdzie ze mną porozmawiać ? - zapytała.
- Nie... Nie mogła przyjść ,chociaż bardzo chciała.- skłamałam.Przecież Mary była za ścianą... Jeszcze Harry chciał z tobą porozmawiać. Może ?
- No...- przewróciła oczami.







***Harry***
   Powoli wszedłem do sali. Lily leżała na ostatnim łóżku. Nerwowym krokiem podbiegłem do niej.
- Cześć.
- Tak...- nie wyglądała na zachwyconą moim przybyciem.
- Jak się czujesz ? - zapytałem.
- Dobrze. Nie musisz się martwić o mnie. Poproszę lekarza ,żeby mnie wypisał ,przecież jestem zdrowa no nie ?
- No...- zmarszczyłem brwi. Mówiła to z taką... Jakby dziecięcą wiarą ,ciężko to opisać. Ciężko mi było tak przed nią kłamać. Musiałem dla jej dobra. Załamałaby się.- Pewnie ,że tak.
- No właśnie. Nie ma powodu ,żebym nie miała opuścić szpitala.- na chwilę zapadła niezręczna cisza. Mógłbyś jeszcze poprosić tu na chwilę Majkę ?- zapytała. - Chciałabym z wami porozmawiać.
- Tak ,jasne.
   Po chwili w sali znalazła się też Maja.
- Tak ?
***Lily***
- Nie chcielibyście mi czegoś powiedzieć ? - zapytałam ,a oni spojrzeli na siebie ze zdziwieniem.
- Raczej nie...
- Co ? Nie...
- Jesteście pewni ? Tak na 100 % ?
- Tak.- odparli jednocześnie.
- Na serio ?- dopytywałam się. W myślach krzyczałam ,żeby spojrzeli mi w oczy i to powiedzieli.
***Harry***
- Poważnie.- potwierdziliśmy.
- Nie mam więcej pytań.- powiedziała.- Możecie juz iść.
- OK.- kiedy byliśmy w połowie drogi do drzwi usłyszałem jej zimny głos.
- Moglibyście  chociaż nie kłamać.
   Zmroziło mnie. Stanąłem jak wryty ,a ze mną Majka. Bezgłośnie powiedziała "Ona wie..." i oboje odwróciliśmy się.
- Jak to ?- udała zdziwienie.
- MOGLIBYŚCIE CHOCIAŻ NIE KŁAMAĆ ! DOBRZE WIEM ,ŻE JESTEM CHORA ! MYŚLAŁAM ,ŻE MI POWIECIE ! JAK MOGLIŚCIE ?!
- No...- nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Skąd ona to wiedziała ?
- Jak ty ...
- Poprostu. 1. Widziałam jak lekarz pisał coś w polu >choroba< w moich danych ,chociaz nie wiem na co. 2. Dobrze wiem kiedy Majka kłamie ,a ty nie umiesz. Mogę chociaż wiedziec na co choruję ?
- Prawdopodobniemaszarytmię.- wyrzuciła z siebie Maja.
- Co ?
- Możliwe ,że masz arytmię.- wyjaśniłem.
- OK.- najzwyczajniej w świecie przyjęła to do wiadomości. Zupełnie jakbym powiedział ,co jest na obiad. Wyszliśmy z sali.
- Nie myśl ,ze  nie jest w szoku. Ona tego nie okazuje.




Poproszę więcej komentarzy ! Bo ja nie wiem co się nie podoba. Do Artystki. Dzięki za komentarz ,ale "fajne" to niezbyt precyzyjne określenie 

1 komentarz:

  1. U mnie "fajnie" wyraża więcej niż 1000 słów... Klaudia ci to może potwierdzić :P

    OdpowiedzUsuń