- Powtarzam. Nie możesz ich zostawić.
- A jednak. Wszystko bedzie łatwiejsze. Dla nich też.- odparła.
- Wcale nie będzie !
- A niby dlaczego ?
- Bo nie będą mogli sobie darować ,ze dali co odejść !- krzyknąłem.
- Zayn...Ja nie mogę zostać...
- Z jakiego powodu ?
- Nie mogę patrzeć jak Majka się marnuje. Przyjechała do Londynu nie tylko ze względu na pracę. Wiem ,że miała o wiele lepszą fuchę w Paryżu.
- A Harry ? On chce ,żebyś została...
- Pff... Mnie akurat ON nie obchodzi. Mam go gdzieś.
- Jesteś okrutna.
- A niby czemu ?
- Nie dajesz ludziom się polubić ! Jęczysz ,że marnujesz ludziom życie ,a sama jesteś powodem dla którego to robią ! Gdybyś nie była inaczej nastawiona ,może by tak nie było !- wydarłem się.
- No właśnie. Ludzie traktują mnie tak samo ,bez róznicy jaka jestem. Wszyscy mimo wszystko poznają ,gdy coś jest ze mną nie tak. Tego nie da się nie zauważyć.
Zdziwiłem się ,że wyszła z domu bez jakiejkolwiek kurtki ,więc zapytałem czy nie jest jej zimno. Odpowiedziała ,że nie ,ponieważ już nic nie czuje i jest jej wszystko jedno. Postanowiłem za wszelką cenę jej pomóc ,nawet jeśli nadal nie bedzie tego chciała. Może to przez to historię z Mią...
- Chodźmy do domu.- zaproponowałem.
- Ty wracaj. Ja zostaję.
- Jeśli tylko pójdziesz ze mną to oczywiście.
- Nie zrozumiałeś ? Masz sobie iść ! Nie chce cię tutaj, więc daj mi spokój !
- Chcę ci pomóc.
- Nie możesz. Nikt nie może tak naprawdę. Maja stwarza bardzo dobre pozory...-usiadła na trawie. Wpadłęm na pewien marny pomysł ,który chociaż minimalnie zapewniłby jej bezpieczeństwo.
- Dobrze nie musisz ze mną wracać ,ale obiecaj ,że jutro to wrócisz ok ?- zapytałem.
- Nie.
- Dlaczego ?
- Bo nie.
- Obiecuję ,że będę tylko ja. TYLKO ja. Nikt więcej. Przysięgam. Porozmawiamy normalnie.
- No... ok. Mimo to i tak ci nie wierzę.
- Nie musisz. Na pewno będziesz ?
- Tak...
Chwilę później odeszła. Poszedłem do apteki i kupiłem bandaże i takie tam. Po chwili pałętałem się bez celu po ulicach. Minąłem Big Ben ,London Eye. Zatrzymałem się w st. James Parku. Usiadłem na jednej z ławek i zamknąłem oczy. Po chwili zacząłem o czymś intensywnie myśleć. Cały czas o niej...
- Co dostałaś ? -Zapytałem ,chociaż znałem już odpowiedź.
- Ocenę.
- Ale jaką ?
- Czy to ważne ?
- Nie wiem…
Udaliśmy się do stołówki. Wszystkie oczy ,jak zwykle zwróciły się na nas. Od roku chodziłem do gimnazjum ,a jakoś nikt nie mógł się przyzwyczaić z kim się zadaję… A przyjaźniłem się z Mią ,a nawet mi się podobała mimo jej „przypadłości” ,która tak wszystkich przerażała. Mianowicie ona we wszystkim widziała tylko jedno. Śmierć. Ta myśl ,ze kiedy powiesz do niej „Cześć” ,a ona mruknie coś… strasznego napawała uczniów strachem. Po prostu miała mocną depresję ,nic więcej. Chłopaki gnębili ją ,jak też nauczyciele. Dziewczyny bały się jej i tyle. Ja jak jedyny normalnie ja traktowałem.
Byłem ,muszę przyznać bardzo popularny. Grałem na paru instrumentach ,dobrze śpiewałem i nie przejmowałem się ocenami. Każda drobna wpadka mogła zniszczyć to ,co od tak długiego czasu budowałem. Wszyscy ,nawet Mia ,wiedzieli ,że mi się podobała. Odradzali mi tego. Twierdzili ,że „Gra nie jest warta świeczki”.
Przeniosłem się myślami na korytarz ,rok później. Moją przyjaciółkę coraz gorzej traktowano ,nawet bito. Teraz szliśmy razem do Sali biologicznej. Pamiętam każdy szczegół z tego zdarzenia… Nagle do dziewczyny podbiegł Fred. Jeden ze szkolnych „żuli”, jak go zwykłem nazywać.
- Ej Mia !- odwróciła się do niego ,a on tylko na to czekał. Przygwoździł ją do ściany i uderzył w twarz. Próbowała się wyrwać ,ale on tylko kopnął ją w brzuch. Nic nie zrobiłem ,tylko stałem patrząc na to. Po kolejnym ciosie przewróciła się. Zaczął okładać ją pięściami. Krzyczała ,żebym jej pomógł ,a ja nie zrobiłem tego. Byłem idiotą ,który przenosił popularność ponad wszystko… Zaczęła pluć krwią ,a inni tylko się z niej wyśmiewali. Kiedy Fred przestał ,nie mogła nawet się poruszyć. Patrzyła tylko na mnie z nienawiścią tak głęboką ,że przestraszyłem się.
Zniknęła ze szkoły. Nikt nic nie wiedział ,nawet dyrektor. Po prostu po tej przerwie nie pojawiła się więcej. Rozpłynęła się w powietrzu i tyle. Było mi coraz ciężej i zrozumiałem ,jak bardzo ją kochałem ,wcześniej nie zdając sobie sprawy jak mocno. Kilka dni później zaczęły krążyć pogłoski ,że nie żyje ,jednak Fredowi nic się nie stało. Po tym incydencie zmieniłem szkołę.
Otworzyłem oczy.
- Muszę je pomóc.- wyszeptałem.
Krótkie ,ale coś wnosi nie ? Piszcie jak uważacie. Część was w ankiecie na komentarze ( dlaczego ich nie piszecie) zaznaczyło " A bo ja wiem ?" - te osoby bardzo proszę ,żeby mimo wszystkonapisały chociaż jedno słowo jak Artystka którą pozdrawiam :p A opinia w komentarzach o które się rozchodzi proszę. <3 <3 <3
Czy mi się wydaje czy Zayn próbuje pomóc Lily tylko dlatego, że ma wyrzuty sumienia po Mii ??
OdpowiedzUsuńCzekam NN ;p
Być może nie powinnam mówić ,ale jeszcze nie wiem... Po części na pewno tak. A dalej... Zobaczycie... :p
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ... Kiedy będzie ?
UsuńMoże dziś ( piątek) ,może jutro ,ale nie mam weny i zrobiłam z Harrego idiotę... Mój błąd ,ale bywa nie ? Postaram sie to naprawić :(
OdpowiedzUsuń38 year old Geologist II Nikolas Shadfourth, hailing from Leduc enjoys watching movies like My Gun is Quick and scrapbook. Took a trip to Birthplace of Jesus: Church of the Nativity and the Pilgrimage Route and drives a Bugatti Type 57SC Atalante Coupe. czytalem to
OdpowiedzUsuń